Pierwszeństwo pieszych przed przejściem

Przepis o pierwszeństwie pieszych przed przejściem – jak to wygląda w praktyce? (piesi)

Spis treści:

  1. Jakie informacje znajdziemy w ustawie?
  2. A jak to wygląda w praktyce?
  3. Statystyki
  4. Edukacja drogowa i mentalność kierowców
  5. Zmęczenie i presja czasu
  6. Brak odpowiedniej infrastruktury – widoczność i projektowanie przejść
  7. Czego uczymy naszych kursantów?

W ostatnim czasie, dużo słyszymy o tym, że należy ustąpić pieszym pierwszeństwa, gdy znajdują się w jego pobliżu. Wszystko to dzięki, istotnym zmianom w przepisach. I choć minęło już trochę czasu od ich wprowadzenia, to temat wciąż budzi sporo emocji i pytań, zarówno wśród kursantów, jak i doświadczonych kierowców. Jak to w końcu jest z tym pierwszeństwem pieszych przed przejściem? Czy trzeba się zatrzymać zawsze, nawet jeśli pieszy dopiero podchodzi do pasów? Co mówi ustawa, a jak wygląda rzeczywistość na polskich drogach?


Jakie informacje znajdziemy w ustawie?

Zgodnie z art. 26 ustawy Prawo o ruchu drogowym ,,Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście, z zastrzeżeniem ust. 1a.” Chyba największe emocje wzbudza zapis o tym, że mamy ustąpić pierwszeństwa, osobie, która dopiero co na to przejście wchodzi. Do 2021 roku kierowca musiał ustąpić pierwszeństwa tylko wtedy, gdy pieszy był już na pasach. Teraz kierowca musi zachować szczególną ostrożność i przygotować się do zatrzymania, jeśli pieszy zbliża się do przejścia i zamierza na nie wejść. Wracając do ustawy i do zacytowanego artykułu, mamy tam informację, że należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu, z zastrzeżeniem ust. 1a. Chodzi tutaj oczywiście o tramwaj. Kierujący tramwajem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu i ustąpić mu pierwszeństwa. W tej sytuacji nie mówimy tutaj o ustępowaniu pierwszeństwa, gdy pieszy zbliża się do przejścia.


A jak to wygląda w praktyce?

W praktyce przepis ten, nie jest stosowany w każdej sytuacji. Dość często spotykamy się z okolicznościami, kiedy kierowca się spieszy, a przecież pieszy nie jest tak blisko – więc zdąży za nim on wejdzie na pasy. Kolejna sytuacja – pieszy pomimo pierwszeństwa nie wchodzi na pasy, bo po prostu nie czuje się bezpiecznie. Bo już kilka razy samochody przejechały obok niego, nie zatrzymując się. I jeszcze jedna i dość niebezpieczna sytuacja, gdy na jednym pasie kierowca się zatrzymuje, ale pojazd z sąsiedniego pasa, omija go stwarzając zagrożenie. Wspomnieliśmy tutaj o zachowaniach kierowców, ale musimy także napisać o zachowaniach pieszych, które nie pomagają kierowcom, a wręcz ich irytują. Mowa tutaj o zatrzymywaniu się przy pasach, a wcale nie skorzystaniu z nich. Kierowca wg prawa zatrzymuje się, a pieszy staje przy przejściu, bo się na przykład zagapił. Nie możemy także wbiegać na pasy, gdyż kierowca nawet zwalniając i zachowując szczególną ostrożność zbliżając się do przejścia, ma skrócony czas reakcji. Dlatego w tej kwestii dość istotna jest  ”współpraca” na linii: pieszy – kierowca. Pamiętajmy o kulturze jazdy i o wzajemnym szacunku. Wtedy z pewnością będzie nam się jeździło lepiej i bezpieczniej.


Statystyki

Statystyki niestety potwierdzają, że pomimo zmian w przepisach, a także nałożeniu mandatów, wypadków z udziałem potrąconych pieszych na przejściach jest naprawdę sporo. Najczęściej wina leży po stronie kierowców, ale właśnie… najczęściej. Co oznacza, że mamy inne przyczyny potrąceń. Są to oczywiście piesi wbiegający na przejście bez sprawdzenia czy mogą to faktycznie zrobić, np. wbiegając, gdy mają czerwone światło bądź po prostu nie sprawdzają czy mogą bezpiecznie przejść na drugą stronę. Są to kategoryczne błędy! Znaki czy sygnalizatory świetle są po to, aby dbały o nasze bezpieczeństwo, dlatego korzystajmy z nich.


Edukacja drogowa i mentalność kierowców

Zaczynając od podstaw, edukacja drogowa wciąż pozostawia wiele do życzenia. Choć kursy na prawo jazdy obejmują przepisy dotyczące pieszych, często nie przywiązujemy do nich wystarczającej wagi. Część kierowców traktuje przejścia dla pieszych jako miejsce, w którym przepisy są przestrzegane „w teorii”, ale niekoniecznie w praktyce. W dużych miastach, gdzie ruch drogowy jest ,,gęsty”, piesi są postrzegani jako przeszkoda w płynności jazdy. Często widzimy, jak kierowcy ignorują pieszych z nadzieją, że uda im się przejechać „przed” nimi, co może prowadzić do groźnych sytuacji.


Zmęczenie i presja czasu

Kolejnym czynnikiem nieprzestrzegania przepisu, o którym mówimy w tym artykule, jest zmęczenie i presja czasu. Kierowcy często prowadzą pojazdy w stresujących warunkach, w pośpiechu, nie mając wystarczającej cierpliwości, by ustąpić pierwszeństwa pieszym. Długie godziny spędzone za kierownicą, nerwowość w trakcie codziennych dojazdów do pracy i nadmierna prędkość powodują, że kierowcy nie zwracają uwagi na pieszych, traktując ich obecność na przejściu jako element zakłócający ich trasę.


Brak odpowiedniej infrastruktury – widoczność i projektowanie przejść

Jednak nie tylko kierowcy mają wpływ na przestrzeganie przepisów. Niewłaściwie zaprojektowana infrastruktura drogowa również stanowi poważny problem. Przejścia dla pieszych, zwłaszcza w mniejszych miastach, często nie spełniają podstawowych standardów bezpieczeństwa. W wielu miastach przejścia dla pieszych znajdują się w miejscach o złej widoczności – na zakrętach, pod wiaduktami, w pobliżu dużych drzew czy wzdłuż zaparkowanych samochodów. W takich warunkach zarówno piesi, jak i kierowcy mają utrudniony widok. Brak odpowiedniego oświetlenia w nocy czy złe oznakowanie tylko pogarszają sytuację, sprawiając, że przejścia stają się prawdziwym polem minowym, a nie bezpiecznym miejscem dla pieszych. W niektórych miastach przejścia są tak źle zaprojektowane, że piesi muszą pokonywać ogromne odległości, aby przejść przez ulicę. Z kolei w miejscach o dużym natężeniu ruchu samochodowego, przejścia często znajdują się zbyt blisko skrzyżowań, co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji, gdy kierowcy nie zauważają pieszych w tłoku ulicznym. Często także brak jest świateł na przejściu, co zmusza pieszych do własnej oceny, czy mogą bezpiecznie przejść przez jezdnię. Brak takich udogodnień sprawia, że piesi są bardziej narażeni na wypadki, a same przejścia – mniej bezpieczne.


Czego uczymy naszych kursantów?

W naszej szkole jazdy zawsze powtarzamy: przepis to jedno, a bezpieczeństwo – drugie. Uczymy kursantów, że lepiej zatrzymać się o jeden raz za dużo, niż raz za mało. W momencie, gdy pieszy zbliża się do pasów i ewidentnie chce wejść – zwalniamy, obserwujemy i przygotowujemy się do zatrzymania. Egzaminatorzy także zwracają na to szczególną uwagę. Warto pamiętać, że pieszy ma mniejsze szanse w konfrontacji z autem. Nawet jeśli wina formalnie leżałaby po stronie pieszego, konsekwencje zdarzenia poniesie każdy – moralnie i prawnie. Zmiana przepisów to ważny krok, ale to świadomość kierowców zmienia rzeczywistość. Każdy z nas – instruktor, kursant, kierowca z doświadczeniem – ma wpływ na to, jak wygląda kultura jazdy w Polsce. Chodzi nie tylko o literę prawa, ale o zmianę mentalności kierowców. W krajach zachodnich zatrzymanie się przed pasami to norma – u nas nadal uczymy się tej kultury. Zachęcamy wszystkich kursantów (i nie tylko!) do świadomego i uważnego poruszania się po drogach. Pamiętajmy: pieszy to też uczestnik ruchu, a pasy to nie miejsce na ryzykowne manewry, tylko na wzajemny szacunek.